Alastor Moody znany był z tego, że sam zapełnił połowę
cel w Azkabanie, miejscu zapomnianym przez bogów, a przeklinanym przez tych,
którzy mieli nieszczęście się tam znaleźć. Szalonooki, jak wielu zwało
Alastora, od odrodzenia Voldemorta niestrudzenie prosił Ministerstwo Magii o
zgodę na to, by Hogwart został objęty nadzorem aurorów. Złe rzeczy działy się w
czarodziejskiej szkole, a Moody miał przeczucie, że stali za tym sympatycy
Voldemorta. Nie wiedział tylko, na kogo powinien skierować wzrok, zaś po
zapadnięciu się pod ziemię Lupina i Blacka jego lista podejrzanych urosła o
trzy kolejne nazwiska.
Harry Potter, Draco Malfoy oraz Teodor Nott siedzieli
na dziedzińcu, nie mając pojęcia, że ktoś ich obserwował. Chłopcy rozmawiali, co
jakiś czas rzucając wokół ukradkowe spojrzenia, jakby sprawdzali, czy nikt ich
nie podsłuchiwał.