czwartek, 18 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 53.

Alastor Moody znany był z tego, że sam zapełnił połowę cel w Azkabanie, miejscu zapomnianym przez bogów, a przeklinanym przez tych, którzy mieli nieszczęście się tam znaleźć. Szalonooki, jak wielu zwało Alastora, od odrodzenia Voldemorta niestrudzenie prosił Ministerstwo Magii o zgodę na to, by Hogwart został objęty nadzorem aurorów. Złe rzeczy działy się w czarodziejskiej szkole, a Moody miał przeczucie, że stali za tym sympatycy Voldemorta. Nie wiedział tylko, na kogo powinien skierować wzrok, zaś po zapadnięciu się pod ziemię Lupina i Blacka jego lista podejrzanych urosła o trzy kolejne nazwiska.
Harry Potter, Draco Malfoy oraz Teodor Nott siedzieli na dziedzińcu, nie mając pojęcia, że ktoś ich obserwował. Chłopcy rozmawiali, co jakiś czas rzucając wokół ukradkowe spojrzenia, jakby sprawdzali, czy nikt ich nie podsłuchiwał.

środa, 13 maja 2015

ROZDZIAŁ 52.

            Hermiona Granger siedziała na wilgotnej ziemi, mnąc w dłoni zielone źdźbło trawy. Patrzyła przed siebie smutnym spojrzeniem brązowych oczu. Jej melancholijny wyraz twarzy przywodził na myśl stare malowidła kobiet.
            W oddali, nad taflą jeziora leciało stado ptaków, a ich zniekształcone przez wodę odbicia zdawały się być mitycznymi stworzeniami. Ciężkie chmury co rusz przysłaniały słońce grzejące skórę.
            Zerwał się porywisty wiatr. Brutalnie i bez ostrzeżenia porwał z palców Hermiony liść trawy, targając przy tym włosy uwiązane z tyłu głowy w koński ogon.
            – Szukałem cię. – Usłyszała znajomy głos za plecami.
            – Wcale się nie chowałam, Fred – odparła, nawet nie odwracając głowy.

niedziela, 1 lutego 2015

ROZDZIAŁ 51, cz. II

            Klasa przeznaczona do zajęć z Obrony Przed Czarną Magią cuchnęła kurzem i bliżej nieokreślonym zapachem, od którego kręciło w nosie oraz drapało w gardle. Grube, długie do ziemi kotary, z ciemnego jak noc materiału, skutecznie blokowały dostęp promieni słonecznych. Pomieszczenie było oświetlone tylko paroma świecami zawieszonymi pod sufitem na potężnym żyrandolu, przypominającym szkielet legendarnego stwora.
            Naprzeciw biurka nauczycielskiego stał stelaż z naciągniętym – niegdyś białym – płótnem, dziurawym w paru miejscach. Część dwumetrowej przerwy pomiędzy rzędami ławek, gdzie zasiadali uczniowie, służyła aktualnie jako tymczasowy kokpit, gdzie stała aparatura do wyświetlania starych fotografii w postaci slajdów.
            Severus Snape mówił płynnym, jednostajnie monotonnym tonem, rozprawiając na temat niebezpiecznych stworzeń, mogących się czaić w mroku nocy na nieostrożnych śmiałków, chcących się samopas zapuszczać w miejsca podobne do Zakazanego Lasu, rosnącego i straszącego na obrzeżach terenów należących do Hogwartu.

Prorok Codzienny